25 października 2015

AUTUMN!!!

SIEMA LUDZIE!

Mam chwilę wolnego czasu - w końcu jakiś luźny weekend. Dzisiejszy dzień planowałam od tygodnia! Miałam masę pomysłów, które zmieniały się co kilka minut, mimo, że miałam własne to i tak dochodziły te od innych ludzi. Na okrągło słyszałam tylko co mam wybrać, co będzie dla mnie najbardziej odpowiednie lub co spodoba się innym. Właśnie przez "dobre" rady, z każdym dniem moje samopoczucie malało, a nerwy rosły. Tak mało czasu, a zbyt wiele rzeczy, które rzeczywiście chciałam zrobić..W ostatnim momencie zdecydowałam. Postawiłam na to, o czym tak długo marzyłam. Rzuciłam wszystkim i wybrałam sesję jesienną. Niezawodnym fotografem okazał się, nie kto inny, a Piotrek. Pomimo tego, że musiałam się wdrapać na gałąź, która była 2,5 metra nad ziemią, biegać boso po leśnej ścieżce pokrytej liśćmi, i wiele więcej jedynie w letniej, białej sukience. - BYŁO GENIALNIE! Las, lasek, park - nieważne! Miejsce, gdzie jest mnóstwo drzew w tę porę roku jest magiczne! Chłód, lekki wiatr, pełno kolorowych liści i kompletna cisza. Dziś poznałam uroki jesieni i to naprawdę cudowne uroki. Chociaż pomijam już fakt, że gdy cała ekscytacja opadła, okazało się, że zawitała do mnie angina.

Wrzucam wam przedsmak całości - Zdjęcia nie są obrobione!
Gdyby ktoś był ciekaw jak wygląda reszta, serdecznie zapraszam na photobloga.
 (Link tutaj












6 września 2015

My life is a trip





Znowu ja...Prawdopodobnie nigdy nie będę umiała się jakoś normalnie przywitać. Mniejsza...
Dziś nie będzie ani jednego słowa o szkole, o lekcjach, nauczycielach, zadaniach domowych, sprawdzianach, itd. nic. ZERO! Dziś będzie coś nowego, coś nowego dla mnie, nowe przeżycia czy doznania, wyzwania i bardzo małe marzenia, które od najmłodszych lat gdzieś tam we mnie siedziały. Wiecie, gdy wczoraj wracałam od mojego chłopaka do domu, miałam aż 1,5h na jakieś przemyślenia, uwagi względem życia, siebie samej, a nawet wspominanie czegoś co było 2 lata temu. I nagle siedząc w tym pociągu z nosem przy szybie uświadomiłam sobie, że jestem coraz starsza, że ja po prostu dorastam. Za parę miesięcy będę mieć już 18 lat, później nie wiadomo kiedy przyjdzie matura, studia i...właśnie i co? Pewnie praca, dom i tak w kółko. Niby wszyscy mówią, że właśnie teraz zaczyna się ten najlepszy czas, CZAS DLA MNIE, ale z drugiej strony mówią, że po pełnoletności wszystko się zmienia. Wielokrotnie słyszę od znajomych, że gdy wybiło im te 18 z upływem miesięcy zmieniał im się cały światopogląd. Rzeczy, które ich wielokrotnie śmieszyły dziś ich irytują, plany, które dawały im nadzieję dziś nie mają znaczenia, coś co kiedyś bardzo chcieli zrobić i samo myślenie o tym dawało im mnóstwo adrenaliny, dziś jest dla nich nudne. Nie chce być jak oni, nie chce mieć marzeń, które odłożę na "później", nie chce żeby właśnie za parę miesięcy czy lat okazało się, że są nudne. Naprawdę warto marzyć ale warto jest te marzenia spełniać jak najszybciej, w przeciwnym razie odejdą. Tak jak odchodzą ludzie - definitywnie jest to najczęstsza myśl, przez którą albo może, dzięki której dopadają mnie małe refleksje, gdzie siadam i myślę..nieważne czy w domu, w szkole czy właśnie w pociągu. Kilka chwil, na zastanowienie się jak wiele ludzi odeszło, których traktowaliśmy jak najlepszych przyjaciół, ile planów nie zrealizowaliśmy? Możliwe, że mieliśmy masę okazji do czegoś ale nic nie zrobiliśmy, przez strach czy może przez "a co ludzie pomyślą"? Nie warto patrzeć, a tym bardziej przejmować się opinią innych. Jesteśmy młodzi, mamy marzenia, od groma werwy, realizujmy się, szukajmy pasji, hobby, pozwólmy sobie na parę błędów, uczmy się na nich, miejmy TYLKO te wspomnienia, gdzie na myśl o nich mamy uśmiech na twarzy, nie przestawajmy się śmiać, odkrywajmy świat...BĄDŹMY SOBĄ. Z takimi myślami po raz pierwszy od bardzo dawna wyciągnęłam moją listę..Listę rzeczy do zrobienia przed 18-stką. Zaczęłam ją pisać 3 lata temu, nieświadomie zrealizowałam już 3 punkty, urozmaiciłam ją troszkę i patrząc na te moje małe marzenia postanowiłam je spełnić. Skoro doszłam do takich wniosków jak powyżej, chcę się ich trzymać. Spełniam marzenia TU I TERAZ, a nie ZA CHWILĘ. Niżej jak zwykle kilka zdjęć, a Wy trzymajcie się ciepło. Do następnego! :-)



2 września 2015

School school school and school...


Ugh..











Play? ->





1 września i pierwszy dzień na lekcjach mamy już za sobą. Teraz z dnia na dzień będzie zwiększać się ilość nauki, jednym słowem będzie coraz gorzej. BYLE DO ŚWIĄT. Jak na razie zostaje nam wszystkim czekanie z utęsknieniem na weekend ale HEJ przecież już prawie jest czwartek :-). Wracając... Jestem w 2 liceum, a to oznacza PRZEDMIOTY ROZSZERZONE. Niby nic strasznego ale po jednej lekcji geografii, której zresztą mam 6h tygodniowo, jedyna myśl jaka przychodzi mi do głowy to "Jak ja to zdam?!" Nie mam pojęcia kto wymyślał te wszystkie nazwy ;-;...Przeraża mnie też ilość angielskiego ale obchodzenie się z językiem codziennie powinno być coraz to łatwiejsze i przyjemniejsze. :-) Nie mogę zapomnieć także o wos'ie, którego chyba najmniej się obawiam. Oczywiście o ile nie okaże się z tego wszystkiego najgorszy. Odkładając na chwilę szkołę i cofając się zaledwie 5 dni wstecz. "Sielankowe wakacje" no i wyjście do klubu, żeby je pożegnać w fajny sposób. WAKACJE (*).
Mam nadzieję, że Wy równie miło jak ja wspominacie te minione 2 miesiące. Co zostało? Cóż..Życzyć sobie jak i Tobie, człowieku który to właśnie czytasz, w miarę spokojnego roku szkolnego i, żeby chciało nam się tak bardzo jak nam się nie chce. :-D
























28 sierpnia 2015

I'm sick. Seriously.

Cóż, wciskaj play i nie marudź. :)




Cześć, cześć i cześć. Wakacje jak szybko się zaczęły tak szybko się skończyły. Za parę dni znowu wejdziemy w mury dobrze znanych nam, lub nie, szkół i tak jak zawsze zaczniemy 10 miesięcy, przez które będziemy myśleli co i jak będziemy robić na następnych wakacjach. :) 

Taka kolej rzeczy moi drodzy. Niestety, płacz tu nie pomoże.

Chyba jak nigdy cieszę się z tego, że idzie zima. Nie mogę doczekać się tego całego siedzenia jak kostka lodu pod kocami z gorącą herbatą w rękach. Cieszę się jak głupia z nadchodzących świąt - tego czasu, który spędzę z rodziną, sylwestra, którego pewnie spędzę z moim ukochanym ♥ I jestem pełna nadziei, że tego roku będzie śnieg, że będzie baaardzo dużo śniegu. :D Nie mam pojęcia skąd we mnie tyle optymizmu skoro jeszcze 2 tygodnie temu trzeba było mnie siłą wyciągać na światło dzienne ale nie powiem, że mi się to nie podoba c: Dziś krótko, bo nie mam większych pomysłów na jakieś kreatywne monologi skoro większość i tak ich nie czyta. *smutek* Także niżej wrzucam kilka zdjęć i no, do następnego! :D































Oczywiście możecie również odwiedzić mojego instagrama i być na bieżąco ze wszystkim co się u mnie dzieje lub też dodać mnie na snapchata -> omommisiek.
Jeśli macie jakieś pytania odsyłam was do mojego Ask'a. :-)

20 czerwca 2015

Brak motywacji? Koniec roku szkolnego?

Po pierwsze szkoła chyba zabija kreatywne myślenie
i artystyczną duszę człowieka. 

Tak, właśnie, próbuje swoje lenistwo zamaskować tym, że szkoła pierze nam mózg. Kreatywnie Asiu..W pewnym stopniu możliwe, że jest to prawdą ale nie, ja po prostu wszystko odkładam na później i tak się składa, że to później nie nadchodzi. Potrzebuje jakiegoś odzewu, nawet tego negatywnego.
Dooobra, mamy już końcówkę marca, pierwszy dzień wiosny? Jak najbardziej, bo ŚNIEG. Dajcie mi już wakacje.. 




Tak moi drodzy takie coś udało mi się skleić w 3 miesiące! WOW
Tu już nie chodzi o samo lenistwo ale o całkowity brak czasu, wiedziałam, że idąc do liceum będę musiała się przykładać troszkę bardziej do tej nauki ale szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że aż tak źle to wszystko będzie wyglądać. Gdyby kiedyś ktoś powiedział mi, że w ciągu tygodnia będę mieć około 4 sprawdzianów + kilka kartkówek..no błagam, wybrałabym zawodówkę. xD No ale cóż.. tak właśnie mijały mi tygodnie, zaniedbałam nawet przyjaciół, bo byłam po prostu zmęczona, żeby gdziekolwiek z nimi wyjść ALE dość tego, no bo hej mamy wakacje. Całe 2 miesiące na relaks, realizowanie się, całkowite odcięcie się od otaczających problemów. W tym roku chcę wyjechać i to nie o taki zwykły wyjazd mi chodzi. Pragnę choć na jeden dzień znaleźć się w Krakowie przy osobie, za którą okropnie tęsknie, pójść na piwo, a pod koniec dnia siedząc już w pociągu, spojrzeć za okno i tak do siebie uśmiechnąć się przyznając, że to był naprawdę dobry dzień. Planuję wykorzystać każdy dzień jak się tylko da i pod koniec wakacji powiedzieć było zajebiście.


Wracając do szkoły i pomijając naukę, lekcje, zadania domowe, nerwy wywoływane przez nauczycieli jednego będzie mi brakować, ludzi. Ludzi, których stopniowo poznawałam przez cały rok. Za każdym razem gdy ze złym humorem wkraczałam na teren szkoły i mówiąc sobie w myślach "to będzie zły dzień" tak naprawdę okłamywałam samą siebie, bo wystarczył uśmiech lub głupie "Heeej!" kierowane w moją stronę, napawane tak ogromnym szczęściem, że potrafiłam przez 7 godzin śmiać się, rozmawiać i na chwile zapomnieć o tym co dręczyło mnie przed wejściem do budynku. Z niektórymi wydaje mi się, że choć odrobinę się zżyłam, potrafię im zaufać i wiem, że to co im przekażę zostawią dla siebie. Czy możliwe, że w tak krótkim czasie aż tak można zaufać drugiemu człowiekowi? Najwyraźniej tak! :) Będzie mi brakować każdego ich spojrzenia i niepowstrzymanego śmiechu. Został mi ostatni tydzień, który spędzę właśnie z nimi, a później? Później będę czekać do września, żeby znowu zobaczyć ich twarze i prawdopodobnie niezadowolenie z powrotu do szkoły.
Wiem, że kolejny rok spędzony z nimi będzie udany i mimo paru sprzeczek nikt z nas się nie odwróci i tak jak ten, wytrwamy następny!

Zostając jeszcze przy temacie ludzi, których poznałam. Wśród nich jest jedna osóbka, która pomimo tego, że mieszka w zupełnie innym kraju, wychowywana była inaczej niż ja, jest moją ulubioną osóbką. Wiedząc, że już za pare dni wróci do domu to, aż mi się łzy w oczach zbierają. Zadziwia mnie fakt jak bardzo ludzie potrafią się do siebie przywiązać chodząc ze sobą tylko do klasy. Mam ogromną nadzieję, że jeszcze kiedyś się spotkamy i tak jak teraz, pełne ekscytacji będziemy rozmawiać o serialach i facetach, którzy w nich grają.
Reasumując, rok szkolny, nowa szkoła, otoczenie, 1 liceum jak i poznana masa osób, na początku zdawała być się przytłaczająca ale wraz z kolejnymi dniami było tylko lepiej. Cieszę się z każdego mojego wyboru, nawet jeśli teraz widzę, że jednak niektóre były błędne. Z niecierpliwością odliczam pozostałe dni do oficjalnego zakończenia szkoły i cóż, czekają nas kolejne wakacje. 
Każdemu z osobna życzę tego aby wszystkie plany związane z nimi udały się i żebyście mieli co wspominać. 
HAVE FUN AND GOOD LUCK EVERYONE!

1 marca 2015

Life in numbers


  • Po pierwsze dlaczego ferie tak szybko minęły? Oczywiście nieistotnym szczegółem jest to, że skończyły mi się 2 tygodnie temu i od 14 dni ładnie chodzę do szkoły.
  • Po drugie wszystko co było zaplanowane się nie udało, to nie znaczy oczywiście, że się nudziłam. Miałam tylko kilka wolnych dni i każdego mówiłam sobie, że coś opublikuje, cóż chyba mi to nie wyszło.
  • Po trzecie, czy wiecie, że zostało jeszcze 116 dni do końca roku? 
Chociaż jest dopiero marzec to ja już schowałam wszystkie kurtki do szafy i czekam na mase spodenek. ♥♥♥♥ Schodząc na ziemię czas pomyśleć o ocenach. Poczekać z euforią i wziąć się za poprawianie niektórych rzeczy. Jezu...Za 2 lata o tej porze będę harować do matury, chciałby się ktoś ze mną zamienić? :C

OSTATNIE DNI

Raczej ostatnie dwa tygodnie minęły całkiem całkiem fajnie chyba nawet lepiej niż przypuszczałam. Poza powrotem do szkoły i tym "zmęczeniem" po całym dniu jest spokojnie. :) Wczorajszy wyjazd do Jarosławia z chłopakiem był BARDZO dobrym pomysłem. Miło było zobaczyć znajomych, usiąść na ogrodzie, pośmiać się, pogadać, powygłupiać, rozpalić ognisko o 16:00, wypić co nieco (%) 8-). Takich dni muszę mieć zdecydowanie więcej i mam nadzieję, że tak będzie! :D

Byłam także na filmie "50 twarzy Greya", książka, którą zresztą też czytałam, wzbudziła masę kontrowersji. W filmie oczywiście nie było zbyt wielu scen "znęcania się" Christiana nad Anastasią, mimo to po wyjściu z sali kinowej i tak mój chłopak uznał to jako "pierwszy kinowy pornol". Tak właśnie, faceci. XDD Odnoszę wrażanie, że każdy, nawet ten kto nie czytał tej książki a tylko o niej słyszał, skupia się głównie na SCENACH i na tym co on z nią robi. Sądzę, że tylko nieliczne osoby odbierają to wszystko z innej strony. Głównie chodzi mi o to, że można interpretować to jako ukazanie osoby, której psychika została doszczętnie zniszczona poprzez jakąś sadystkę. xD Taki ktoś w tym przypadku Christian nie miał pojęcia, że można inaczej postępować. ELOKWENCJA ASI :3 Przez większość filmu pokazane są JEJ uczucia, to jak się przywiązała do tego człowieka, zakochała się w nim pomimo tego jaki był jego sposób bycia. Mnie Grey w 100% nie odrzucił a nawet jestem mega ciekawa co będzie dalej. Z niecierpliwością czekam, aż w łapkach będę mieć II część.

HAVE A NICE DAY :)

25 stycznia 2015

Memories

Zimno, ciemno...ogólnie źle, a ja siedzę przed kompem i oglądam zdjęcia z letniej sesji.
Przez parę poprzednich dni było tak pięknie. Adidasy wróciły na nogi, czapka z rękawiczkami zostawała w domu, jeszcze kilka dni i wyciągnęłabym cieńszą kurtkę. Nienawidzę zimy i wszystkiego co jest z nią związane, oprócz świąt i ferii to jest OK. :)


Natomiast uwielbiam LATO :3. Nie tylko dlatego, że są wakacje ale jest ciepło. Widząc na termometrze ponad 30 w cieniu ogarniała mnie euforia.

























Pociesza mnie myśl, że jeszcze kilka miesięcy i założę na siebie krótkie spodenki i trampki. Tak mało potrzeba mi do szczęścia :3

Mam nadzieję, że w tym roku będzie równie dużo wyjazdów, sesji i wspomnieć jak poprzedniego NO ALE wracając do teraźniejszości i tego okropnego zimna. Pierwszy wypad na ferie już jest. Odwiedzam Kraków, niestety tylko na jeden dzień. Niech ktoś z Krk mnie przygarnie! :c 



24 stycznia 2015

Nowy Rok, ferie, nowy start? INFORMACJE

Cześć, hej i...dzień dobry :3

Music? (klik)

Zaczął się nowy rok! (Tak wiem jest już połowa miesiąca..Jestem jak Explorer) Jak dla mnie dopiero zbliża się to półrocze więc wiąże się z tym oczywiście poprawianie ocen i brak czasu na cokolwiek innego niż kucie. Koniec semestru pokazuje jak bardzo nam zależy na szkole itp., itd. Nie, od razu mówię, że u mnie tak nie było. Nie mam zamiaru rozpisywać się o edukacji czy coś w tym stylu, bo niektórzy już mają ferie i o nauce nie chcą słyszeć. :D
Niestety ja tych ferii jeszcze nie mam *płacze*

ZA TO cały najbliższy tydzień mam zawalony kartkówkami i sprawdzianami. YAY!
,,Musimy już zbierać oceny na nowe półrocze'' 
 Chyba coraz mniej lubię każdego nauczyciela, którego dotychczas tolerowałam. *żali_się*

MNIEJSZA...Może pasowałoby na początek wytłumaczyć parę kwestii nim przejdę do sedna. Moje lenistwo i mówienie ciągle "nie mam czasu" pokazało, że po jednej dodanej notce przerwałam pisanie na prawie 2 miesiące!! ;o Dobra, rozumiem jestem taka, że zawsze jak zaczynam COŚ robić to mi nie wychodzi. Słomiany zapał(?) tak to chyba można określić. Pisanie opowiadań czy nawet notki sprawia mi frajdę, a jeśli te moje wypociny, bez ładu i składu, komuś się spodobają to dostaje takiego powera jak nigdy ALE ja zakładam z góry, że po jednym wpisie będę mieć miliard OKAY...tysiąc wyświetleń i setki komentarzy. Będę pisać, nawet więcej i Was będzie więcej...TAK. To jest właśnie moje myślenie...Z reguły tak się nie dzieje i chociaż wiem, że aby ktoś zobaczył te moje sentencje życiowe trzeba mnóstwa czasu i zaangażowania. Jednak po pewnym czasie zaczyna mi brakować takiej motywacji do działania i uznaje, że dalsze "produkowanie się" nie ma najmniejszego sensu. BŁĄD! Jestem w 100% świadoma, że popełniam OGROMNY błąd i jeśli się czego naprawdę chce to można to osiągnąć, i nie ważne jak długo to potrwa! Po takich oto przemyśleniach postanowiłam wrócić do tej jednej samotnej notki. W jakimś stopniu dla siebie, nie zależnie jakie grono odbiorców będzie czytać to co zamieszczam. Możliwe, że po pewnym czasie zacznie WAS przybywać, z czego będę się na pewno cieszyć, nie mniej jednak uzbroiłam się w ogromną cierpliwość i mam nadzieję, że wytrwam w tym wszystkim. OTO MOJE PIERWSZE W ŻYCIU POSTANOWIENIE NOWOROCZNE. :D 



Reasumując dalej będę pisać i zamieszczać tu głupoty, tak jak zamierzałam na samym początku. xD
Krótko, bo krótko, może w przyszłości będzie lepiej. :D 3majcie się i do następnego! PIIIIS! ;)