12 grudnia 2016

Kids.

Akcja "bunt" chyba dalej we mnie jest i wydaje mi się, że zbyt szybko ode mnie nie odejdzie. 

Możliwe, że to przez to mam tą drugą osobowość. Tą taką zaplątaną, pobrudzoną, znudzoną wszystkim, wypchaną samymi negatywami. Bycie dzieckiem/nastolatkiem nie jest wcale takie proste. Owszem nasze problemy są niczym jeśli chodzi o to co będzie w późniejszych latach dorosłości. Jednakże żyjemy teraz, czujemy teraz, popełniamy błędy - TERAZ. Jesteśmy teraz. I czasem możemy być łobuzami - bo kiedy jak nie teraz? Tak jak Młody Baryka szukamy sensu, robimy głupstwa, wychodzimy na prostą tylko po to, żeby za chwilę gdzieś skręcić. Pchamy się w coś czego może kompletnie nie rozumiemy, chcemy zmieniać świat, świat, który jest nietolerancyjny, ślepy na ból innych. Chcemy uwagi dorosłych, rówieśników, a sami patrzymy tylko na siebie. Popadamy ze skrajności w skrajność, błądzimy, szukając czegoś po omacku, czegokolwiek, co mogłoby nas wyciągnąć z otchłani beznadziei, z tych całych brudnych czeluści. Chcemy znaleźć sens życia, chęci nawet do wstania z łóżka. Czasem są, a czasem nie. To całkowicie normalna rzecz. Jesteśmy w wieku gdzie łapią nas wyrzuty sumienia, depresja, choroby, używki różnego rodzaju. Uciekamy od realiów, od rzeczywiści, od domu, szkoły, czasem nawet od rodziców. Szukamy pomocy na forach, strona, we wszystkim co pomaga nam choć na chwilę zapomnieć o szarym, brudnym i zdemoralizowanym świecie, który szczerze mówiąc sami tworzymy.




1 komentarz:

  1. Ponoć dawniej młodzież buntowała się dla idei, a dzisiaj buntuje się dlatego, że nie wypada się nie buntować. Często mam do czynienia z nastolatkami z tej grupy, uważającymi, że mogą robić wszystko, bo i tak zostanie im wybaczone ze względu na wiek, a poza tym to tak fajnie jest wśród znajomych uchodzić za zbuntowanego łobuza czy outsidera. Że fajnie jest się upijać do nieprzytomności, palić, ćpać, przeklinać (a nic nie brzmi tak żałośnie, jak wulgaryzmy w ustach nastolatki), wagarować, imprezować z podejrzanym towarzystwem, sypiać z kim popadnie. Przecież są tacy dorośli i niezależni (ale uważają, że kupienie im nowego smartfona to psi obowiązek rodziców), a tak głupio trochę kreować się na buntownika, jeśli się nigdy nawet nie wypiło piwa. Najlepsze jest to, że tacy ludzie buntują się bez żadnego przekonania. Widzę w ich oczach niepewność, kiedy mają obrazić dorosłego czy sięgnąć po alkohol w miejscu publicznym. Zupełnie jakby wiedzieli, że zachowują się jak kretyni, ale jednocześnie dochodzili do wniosku, że muszą, bo to będzie fajnie z boku wyglądać. Są zupełnie inni niż nastolatkowie, którym bardziej zależy na tym, żeby żyć w zgodzie ze sobą, a nie dla atencji i poklasku zidiociałych znajomych, dla których dorosłość to wypalenie szluga na oczach pani od polskiego. Do tego tacy "buntownicy" nie wiedzą, jak bardzo ich zachowanie jest irytujące dla dorosłych, którzy widząc ich wybryki, nie myślą sobie, że oto mają przed sobą charakterne objawienie, a raczej dochodzą do wniosku: "Boże, kolejna, której się wydaje, że jak to robi, to jest fajna". Zostawiam do przemyślenia. Bardzo trafny wpis.

    OdpowiedzUsuń