Akcja "bunt" chyba dalej we mnie jest i wydaje mi się, że zbyt szybko ode mnie nie odejdzie.
Możliwe, że to przez to mam tą drugą osobowość. Tą taką zaplątaną, pobrudzoną, znudzoną wszystkim, wypchaną samymi negatywami. Bycie dzieckiem/nastolatkiem nie jest wcale takie proste. Owszem nasze problemy są niczym jeśli chodzi o to co będzie w późniejszych latach dorosłości. Jednakże żyjemy teraz, czujemy teraz, popełniamy błędy - TERAZ. Jesteśmy teraz. I czasem możemy być łobuzami - bo kiedy jak nie teraz? Tak jak Młody Baryka szukamy sensu, robimy głupstwa, wychodzimy na prostą tylko po to, żeby za chwilę gdzieś skręcić. Pchamy się w coś czego może kompletnie nie rozumiemy, chcemy zmieniać świat, świat, który jest nietolerancyjny, ślepy na ból innych. Chcemy uwagi dorosłych, rówieśników, a sami patrzymy tylko na siebie. Popadamy ze skrajności w skrajność, błądzimy, szukając czegoś po omacku, czegokolwiek, co mogłoby nas wyciągnąć z otchłani beznadziei, z tych całych brudnych czeluści. Chcemy znaleźć sens życia, chęci nawet do wstania z łóżka. Czasem są, a czasem nie. To całkowicie normalna rzecz. Jesteśmy w wieku gdzie łapią nas wyrzuty sumienia, depresja, choroby, używki różnego rodzaju. Uciekamy od realiów, od rzeczywiści, od domu, szkoły, czasem nawet od rodziców. Szukamy pomocy na forach, strona, we wszystkim co pomaga nam choć na chwilę zapomnieć o szarym, brudnym i zdemoralizowanym świecie, który szczerze mówiąc sami tworzymy.



