W życiu każdego człowieka zdarzają się takie dni, gdzie wszystko jest nie tak jak być powinno. Dosłownie wszystko jest przeciwko, nawet włosy nam mówią:
"nie no słuchaj, to nie nasz dzień"
Yup. #Badhairday #Badfaceday
i tak dalej...
Sądzę, że nikt z Was nie wie, że od kilku lat prowadzę tumblra. Siedząc i przeglądając go praktycznie codziennie na myśl nawija mi się jedno: jest okropnie dużo ludzi, którzy nienawidzą samych siebie. Kompletny brak jakiejkolwiek wartości, są tacy.. może nie wewnętrznie puści, bo to beznadziejnie brzmi, a przeładowani i wypchani masą negatywów, kierowanych tak naprawdę w swoją własną stronę. Zabijają siebie, swoje pasje, odcinają się od wszystkiego co ich otacza. Po co? Dlaczego? Może ktoś z najbliższego otoczenia wybrał sobie ich za "kozły ofiarne" i trwało to tak długo, że w końcu sami przejęli pałeczkę.. Ale mniejsza, powodów szukać nie chce, bo mogą okazać się okropne. Cóż..czas się przyznać, niekoniecznie przed światem a bardziej przed samą sobą, że TAK..Ja też taka byłam. BYŁAM. I mam nadzieję, że już nie będę, że się nie złamię, nie załamię itp. itd. każdy wie o co chodzi. Nie będę przytaczać mojego życiorysu, bo to jest niepotrzebne. Natomiast powiem, że bardzo długi okres mojego życia opierał się na tych smutnych chwilach. Takie kompletne odstawanie od grupy, niedopasowanie lub dopasowywanie się na siłę. Gdy już myślałam, że się udało, że to już to...To jednak zawsze kończyło się na tym, że jakoś tam dziwnym trafem zostawałam sobie sama. Trochę smutne, co? Nie zawsze byłam tą najodważniejszą, śmiejącą się najbardziej i kompletnie nie przejmującą się opinią innych osobą. Owszem, dalej taka nie jestem, ale pracuję nad sobą i chyba dobrze mi idzie.
Wracając, miałam masę złych dni, tak szczerze mówiąc można to podpisać pod złe tygodnie. Gdy wychodziłam z domu przyklejałam sobie ten sztuczny uśmiech, a to tylko dlatego, żeby nie tłumaczyć wszystkim co mi jest. Sądziłam, że moje "problemy" są dla innych błahostkami, że gdy komuś się zwierzę, usłyszę "nie szukaj problemu tam, gdzie go nie ma", więc trzymałam to wszystko w sobie. Szukałam siebie, a przynajmniej próbowałam szukać. Cały czas zmieniałam środowisko, dopasowując swoje zwyczaje, charakter, tylko po to, żeby w końcu gdzieś pasować jak puzzle w układance. Nie chciałam przywiązywać się do ludzi, czasem odczuwałam, że oni do mnie też nie. Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że ktoś może mieć tak samo jak ja. Dziś stwierdzam, że bardzo się myliłam. Możliwe, że ogromna ilość ludzi w tym momencie ma gorzej niż ja kiedyś.
Zgoda może i nie mam dyplomu z psychologii czy ogromnej motywacji, którą mogłabym zarażać innych ludzi ale jednak w ciągu tych moich 18 lat upadłam dużo razy i niezależnie od sytuacji potrafiłam się podnieść. Nie zawsze było łatwo, niekiedy trwało to naprawdę długo ale zawsze wstawałam odrobinę silniejsza. I wiecie co? Ostatnio chyba zrozumiałam coś co jest naprawdę ważne.
Czasem musisz upaść na samo dno, żeby móc się odbić.
To właśnie robię..odbijam się, mam nadzieję, że po raz ostatni. Taki konkret. Zaczęłam w siebie wierzyć, lubić samą siebie za wszystkie wady i zalety. Już nie chce się zmieniać i udawać kogoś idealnego. Bycie kimś kim nie jesteście jest męczące.
Macie kawałek mnie, kawałek mojej historii i jedyne co zostaje mi do napisania to, to żebyście otworzyli oczy, oczyścili umysł ze spraw, które was unieszczęśliwiają. Zaakceptujcie swoje wady, bo dzięki nim jesteście niepowtarzalni. Odrzućcie negatywne komentarze i bądźcie obojętni na to jak mówi o Was świat. Nie próbujcie być idealni, idealność jest nudna.
Miejcie jak ja tysiące wad i kilka zalet.
Bądźcie idealnie niedoskonali.
Bądźcie sobą.

(koszulka: sinsay, bluza: ombre, trampki: rockmetalshop)
"nie no słuchaj, to nie nasz dzień"
i tak dalej...
Sądzę, że nikt z Was nie wie, że od kilku lat prowadzę tumblra. Siedząc i przeglądając go praktycznie codziennie na myśl nawija mi się jedno: jest okropnie dużo ludzi, którzy nienawidzą samych siebie. Kompletny brak jakiejkolwiek wartości, są tacy.. może nie wewnętrznie puści, bo to beznadziejnie brzmi, a przeładowani i wypchani masą negatywów, kierowanych tak naprawdę w swoją własną stronę. Zabijają siebie, swoje pasje, odcinają się od wszystkiego co ich otacza. Po co? Dlaczego? Może ktoś z najbliższego otoczenia wybrał sobie ich za "kozły ofiarne" i trwało to tak długo, że w końcu sami przejęli pałeczkę.. Ale mniejsza, powodów szukać nie chce, bo mogą okazać się okropne. Cóż..czas się przyznać, niekoniecznie przed światem a bardziej przed samą sobą, że TAK..Ja też taka byłam. BYŁAM. I mam nadzieję, że już nie będę, że się nie złamię, nie załamię itp. itd. każdy wie o co chodzi. Nie będę przytaczać mojego życiorysu, bo to jest niepotrzebne. Natomiast powiem, że bardzo długi okres mojego życia opierał się na tych smutnych chwilach. Takie kompletne odstawanie od grupy, niedopasowanie lub dopasowywanie się na siłę. Gdy już myślałam, że się udało, że to już to...To jednak zawsze kończyło się na tym, że jakoś tam dziwnym trafem zostawałam sobie sama. Trochę smutne, co? Nie zawsze byłam tą najodważniejszą, śmiejącą się najbardziej i kompletnie nie przejmującą się opinią innych osobą. Owszem, dalej taka nie jestem, ale pracuję nad sobą i chyba dobrze mi idzie.
Wracając, miałam masę złych dni, tak szczerze mówiąc można to podpisać pod złe tygodnie. Gdy wychodziłam z domu przyklejałam sobie ten sztuczny uśmiech, a to tylko dlatego, żeby nie tłumaczyć wszystkim co mi jest. Sądziłam, że moje "problemy" są dla innych błahostkami, że gdy komuś się zwierzę, usłyszę "nie szukaj problemu tam, gdzie go nie ma", więc trzymałam to wszystko w sobie. Szukałam siebie, a przynajmniej próbowałam szukać. Cały czas zmieniałam środowisko, dopasowując swoje zwyczaje, charakter, tylko po to, żeby w końcu gdzieś pasować jak puzzle w układance. Nie chciałam przywiązywać się do ludzi, czasem odczuwałam, że oni do mnie też nie. Nawet przez chwilę nie pomyślałam, że ktoś może mieć tak samo jak ja. Dziś stwierdzam, że bardzo się myliłam. Możliwe, że ogromna ilość ludzi w tym momencie ma gorzej niż ja kiedyś.
Zgoda może i nie mam dyplomu z psychologii czy ogromnej motywacji, którą mogłabym zarażać innych ludzi ale jednak w ciągu tych moich 18 lat upadłam dużo razy i niezależnie od sytuacji potrafiłam się podnieść. Nie zawsze było łatwo, niekiedy trwało to naprawdę długo ale zawsze wstawałam odrobinę silniejsza. I wiecie co? Ostatnio chyba zrozumiałam coś co jest naprawdę ważne.
Czasem musisz upaść na samo dno, żeby móc się odbić.
To właśnie robię..odbijam się, mam nadzieję, że po raz ostatni. Taki konkret. Zaczęłam w siebie wierzyć, lubić samą siebie za wszystkie wady i zalety. Już nie chce się zmieniać i udawać kogoś idealnego. Bycie kimś kim nie jesteście jest męczące.
Macie kawałek mnie, kawałek mojej historii i jedyne co zostaje mi do napisania to, to żebyście otworzyli oczy, oczyścili umysł ze spraw, które was unieszczęśliwiają. Zaakceptujcie swoje wady, bo dzięki nim jesteście niepowtarzalni. Odrzućcie negatywne komentarze i bądźcie obojętni na to jak mówi o Was świat. Nie próbujcie być idealni, idealność jest nudna.
Miejcie jak ja tysiące wad i kilka zalet.
Bądźcie idealnie niedoskonali.
Bądźcie sobą.
Zgoda może i nie mam dyplomu z psychologii czy ogromnej motywacji, którą mogłabym zarażać innych ludzi ale jednak w ciągu tych moich 18 lat upadłam dużo razy i niezależnie od sytuacji potrafiłam się podnieść. Nie zawsze było łatwo, niekiedy trwało to naprawdę długo ale zawsze wstawałam odrobinę silniejsza. I wiecie co? Ostatnio chyba zrozumiałam coś co jest naprawdę ważne.
Czasem musisz upaść na samo dno, żeby móc się odbić.
To właśnie robię..odbijam się, mam nadzieję, że po raz ostatni. Taki konkret. Zaczęłam w siebie wierzyć, lubić samą siebie za wszystkie wady i zalety. Już nie chce się zmieniać i udawać kogoś idealnego. Bycie kimś kim nie jesteście jest męczące.
Macie kawałek mnie, kawałek mojej historii i jedyne co zostaje mi do napisania to, to żebyście otworzyli oczy, oczyścili umysł ze spraw, które was unieszczęśliwiają. Zaakceptujcie swoje wady, bo dzięki nim jesteście niepowtarzalni. Odrzućcie negatywne komentarze i bądźcie obojętni na to jak mówi o Was świat. Nie próbujcie być idealni, idealność jest nudna.
Miejcie jak ja tysiące wad i kilka zalet.
Bądźcie idealnie niedoskonali.
Bądźcie sobą.

(koszulka: sinsay, bluza: ombre, trampki: rockmetalshop)


