24 stycznia 2016

What's wrong with you?

Nie, nie zapomniałam o blogu, ej!

Jak widać żyję i mam się prawie dobrze. Jeśli chcesz być ze mną na bieżąco i wiedzieć o ewentualnych nowościach: 
SPRAWDŹ: instagrama @little_teddybear_
DODAJ: snapchata: @omommisiek

Mam nadzieję, że to co przeczytasz poniżej dotyczy też Ciebie. W przeciwnym razie najprawdopodobniej będę musiała zgłosić się do psychiatry..













Gdy prowadzisz bloga, kanał na yt, piszesz książkę, czy zwykłe opowiadanie na polski, wiesz czego potrzebujesz? Otóż to, weny, pomysłu, nieważne jak to nazwiesz. Wystarczy ruszyć głową, to tylko szkic, po prostu zacznij, przecież reszta przyjdzie sama, prawda? Powtarzałam to sobie jak jakąś mantrę, i rzeczywiście przez pewien czas tak było. Wystarczyło, że usiadłam, położyłam dłonie na klawiaturze i nawet nie wiedziałam kiedy powstał mi całkiem niezły tekst. Jak widać są dni, w których słowa płyną i nie ma siły, abyś mógł je zatrzymać. A teraz coś, żeby nie było tak kolorowo, nie zapominajmy o tym, że tylko CZASEM przychodzą takie dni. Najczęściej, a w moim przypadku pasowałoby powiedzieć, że już nagminnie, trafiają mi się takie, gdzie potrafię siedzieć przed ekranem i napisać, tak szczerze powiedziawszy, jedno zdanie. Oj przepraszam użyłam słowa zdanie? Chodziło mi bardziej o zlepek słów, które osobno może mogłyby tworzyć coś wspaniałego ale połączone ze sobą kompletnie nie współgrają. Co jest w tym wszystkim najśmieszniejsze? Przed usadowieniem się na miejscu "pracy" mam masę tematów, na które mogłabym się rozpisywać i tak czy tak bym ich nie skończyła, bo przychodziłyby nowe, natomiast problematyka sama się prosi, żeby ją choć odrobinkę poruszyć. Tylko zawsze wychodzi tak, że gdy już zdecyduję się coś napisać, to siadam i nagle mózg Asi odmawia współpracy, zamyka się u siebie lub irytuję ciągłym, kręcącym się kółeczkiem, pod którym widnieje wielkie 'Loading...'. Mówiąc krótko, po prostu strzela focha. A ja jak ten typowy facet nie mam pojęcia dlaczego. Co do cholery jest nie tak? Jak zwykle po kilku godzinach siedzenia przy tym, odpuszczam, a rzecz jasna nerwy rosną. Gdzie te wszystkie teksty, powiązania między jedną sprawą, a drugą, krótki fragment, gdzie po jego wymyśleniu stwierdziłam 'to się będzie nadawać'? No gdzie? Nie ma, wszystko sobie odeszło.
- Chociaż spokojnie mały człowieku, to wróci, ale o godzinie 23:00 lub 24:00, kiedy to będziesz leżeć już w ciepłym łóżku i nie będziesz mógł nawet otworzyć oczu ze zmęczenia, a co dopiero wstać i to wszystko napisać.
Tak właśnie było przez kilka ostatnich miesięcy, nie mam zamiaru też mówić, że teraz jest lepiej, bo nie jest. Nadal siedzę i myślę, i zmuszam się do napisania chociażby jednego słowa, mając nadzieję, że kolejne będą przychodzić sprawniej. Łudzę się, że pod koniec wyjdzie mi coś logicznego. Jak już możecie zauważyć coś nie bardzo mi to wychodzi. W sumie gdzieś nawet o tym słyszałam, poeta w depresji? Czy jak to tam było. Jeśli ktoś z Was ma pomysł na zapobieganie takim sytuacją, to poproszę. Wezmę kilka. :)

Z niecierpliwością czekam na ferie, choć wiem, że wcale nie będzie tak cudownie jak to każdego roku było. Eh ktoś powiedział, że 2016 będzie lepszy. Jestem ciekawa czy to zwykły noworoczny żart czy może w końcu to COŚ się do mnie uśmiechnie. Przez ostatnie 24 dni bardzo szybko osiągnęłam euforię ale też bardzo szybko to moje mega wielkie szczęście się skończyło.